Nic nie rozumiecie... | 2026-05-27 |
Chociaż trudno to zrozumieć, to pewnie zdarzają się takie sytuacje: siedzący przy łożu konającego krewny, nie bacząc na boleści schorowanego, jego dramat nieodwołalnego rozstania się z najbliższymi, sugeruje zmiany testamentu, domagając się jakiegoś niezasłużonego dobra dla siebie... Tak mniej więcej przedstawia się scena opisana przez św. Marka w dzisiejszej Ewangelii. Pan Jezus mówi o bliskim już cierpieniu i spieszy się, aby dokonać powierzonego Mu dzieła. W tym właśnie momencie Jakub i Jan proszą o zaszczyty... Nic nie rozumiecie... To Ja, chociaż jestem Bogiem, nie ośmielam się zajmować przydziałem stanowisk w królestwie niebieskim, bo to domena Ojca, który chętnie rozdziela takie przywileje tym, którzy są Mu posłuszni, a wy chcielibyście uzyskać coś w tak łatwy sposób? Zobaczcie na Mnie: pokora i posłuszeństwo - to są cnoty otwierające serce Najwyższego. A poza tym: czy wypełniliście to, do czego jesteście zobowiązani, by oczekiwać tego, co wam obiecano? | |
