Najlepsza cząstka | 2026-10-06 |
Św. Paweł, Marta, Maria... Nie ma wątpliwości, że wszyscy oni kochali Pana Jezusa. Każdy jednak miał inny sposób na wyrażanie miłości. Ten, którego nazwano później Apostołem Narodów, miał swoją inną przeszłość: prześladował Kościół, pierwszych chrześcijan wtrącał do więzień i głosował za karą śmierci dla nich. Nie przeszkadzało mu to w niczym kochać Pana Boga. Przeciwnie - był głęboko przekonany, że w ten właśnie sposób okazuje Mu swoją miłość. Tu kojarzy mi się pewien dowcip z lat szkolnych, oczywiście o Jasiu, który po raz kolejny spóźnił się na lekcję. Oburzona nauczycielka próbuje go dyscyplinować, pytając o powód spóźnienia. Okazało się, że winna jest staruszka, którą usiłował przeprowadzić przez przejście dla pieszych. Na pytanie nauczycielki, czy musiało to trwać cały kwadrans, odpowiedział: Tak, bo się strasznie opierała... Idealnie pasuje to do Pawła, który wiedział lepiej, jak służyć Bogu. Później wszystko to, całą swą przeszłość uznał za śmieci. Podobnie zresztą opisane w dzisiejszej Ewangelii kobiety - dla Marii było jasne, że tak znacznego Gościa nie tylko trzeba podjąć, ale też okazać zainteresowanie, tym bardziej, że miał co do powiedzenia. Marta zaś uważała, że przede wszystkim należy nakarmić Pielgrzyma i to tym, co najlepsze. Obie pewnie miały rację, ale czego tak naprawdę chce Pan Jezus. Wiemy, że trzeba obrać najlepszą cząstkę, która jednak dla każdego z nas może mieć inny kształt, inny charakter. Dlatego właśnie, żeby uniknąć nieporozumień, należy przede wszystkim posłuchać, co ma do powiedzenia i możliwie najlepiej odczytać nadzieje pokładane w nas.
| |
