Czytanie (znaków) ze zrozumieniem | 2026-10-23 |
Kolor nieba o zachodzie, sposób znikania rosy na świtaniu, gwiaździstość nieba i inne znaki były niegdyś sposobem na planowanie pracy w gospodarstwie - bo przecież od pogody zależało, co da się w polu zrobić. Może nie zawsze prognozy owe były idealne, ale uczyły wsłuchiwania się w naturę, a więc pośrednio w Boga, gdyż to On dzieci swoje owymi znakami ostrzegał lub zachęcał. Dziś precyzja prognoz - zwłaszcza tych krótkoterminowych - konstruowanych na bazie dokładnych, wielopłaszczyznowo odbieranych danych, zwalnia nas z kolejnego trudu czytania natury, a co za tym idzie szukania Bożej woli. Dawniejsi ludzie nie tylko pogodę potrafili odgadywać bez korzystania z urządzeń technicznych, ale też wskazać potrafili co jest karą Bożą (i za co), co należy robić, aby Boga nie gniewać i jaką jest Jego wola. Należałoby rozważyć w sobie: Czy dlatego nie umiemy odczytywać Bożej woli, że straciliśmy kontakt z Jego komunikatorem tzn. z przyrodą, czy też dlatego nie odczytujemy właściwie jej znaków, bo nie słyszymy już Boga? Doskonale rozumiemy, że nie o przyrodę tu chodzi - pogoda dziś taka, jutro inna. Może się zmieniać i zaskakiwać nas - bądź to radując, bądź irytując, ale przecież wola Boża jest stała i od jej wypełnienia zależy nasze wieczne szczęście. Choćbyśmy nie nauczyli się odczytywania chmur na świtaniu, to znaki wyrażające Bożą wolę względem nas rozpoznawać musimy bezbłędnie - we własnym, wiecznym interesie. | |
