Niedobrze kiedy jest zbyt dobrze | 2025-08-18 |
Domknęliśmy niedawno życiorys Mojżesza, życie Jozuego też się zakończyło co oznacza, że Izraelici znaleźli się na wolnej ziemi, uprawiali rolę, hodowali zwierzęta, mieszkali w miastach (w większej części nie przez nich zbudowanych) i rozwijał się handel, co systematycznie poprawiało ich status materialny. Niestety, tak to już zwykle bywa, że gdy ludziom wiedzie się zbyt dobrze, zapominają o Tym, któremu ów dobrobyt zawdzięczają. Och, gdybyż to był jedynie zanik pamięci! Oni jednak wyraźnie sprzeciwiali się Bogu - nie tylko nie przestrzegali przykazań, ale też przejmowali kult obcych bogów, podsuwanych im przez ludy ościenne. Co w tej sytuacji miał zrobić Bóg? Najpierw napominał, potem przestrzegał, wreszcie dopuszczał nieszczęścia, niejednokrotnie bardzo dotkliwe. I wtedy... wracał rozum: wznosili błagania do Boga a On znów się litował, posyłał sędziów, którzy Jego mocą przywracali porządek i pokój wracał - niestety nie na długo. Dzisiejsza Ewangelia mówi o młodzieńcu, który żyjąc przykładnie i przestrzegając przykazań, autentycznie szukał drogi do szczęścia wiecznego. Gdy się jednak dowiedział, że pewniejszą drogą niż ta, po której kroczy jest pozbycie się swojej własności i rozdanie jej ubogim, ze smutkiem wrócił do siebie. Bo - okazuje się - że nie jest dobrze, gdy jest zbyt dobrze. W wypadku wspomnianego młodzieńca raczej nie obawiamy się o jego wieczny los. Jednak łatwiej byłoby mu, gdyby posłuchał rady Pana. Jakże inaczej wyglądałby ten świat, gdybyśmy wszyscy zadawali sobie pytania o to, co należy robić, by osiągnąć szczęście wieczne. Tak wielu bowiem ludzi zatroskanych jest o poprawę swego bytu materialnego, nie zdając sobie prawdopodobni sprawy z tego jak wielkie niesie to z sobą zagrożenia. Chciejmy więc pytać, bo odpowiedź jest gotowa. | |
