Skąd ona to wzięła? | 2025-08-22 |
Dzisiejsze pierwsze czytanie przypomina nam niezwykle szlachetną kobietę imieniem Rut, Moabitkę - z punktu widzenia Izraelitów: pogankę. W czasach głodu w ziemi obiecanej Elimelek wraz ze swoją żoną Noemi wyruszyli do Moabu, aby tam przetrwać trudny czas. Ponieważ jednak ów czas się przedłużał, ich dwaj synowie ożenili się tam z Moabitkami: jedne wziął za żonę Orpę, drugi zaś Rut. Szybko jednak odeszli z tego świata zarówno Elimelek jak i jego dwaj synowie. Kobiety pozostały same. Wtedy dotarła do nich wieść, że Pan Bóg zesłał deszcz na ziemię swego ludu, dlatego Noemi postanowiła powrócić w rodzinne strony. Oczywistą rzeczą wydawało się, że dwie młode wdowy właśnie wśród swoich mogły spodziewać się odmiany losu. Do tego zachęcała je teściowa. Orpa rozsądnie przyjęła jej radę, Rut natomiast postanowiła sobie nie opuszczać swojej teściowej i uparcie broniła swego stanowiska. Obie wiedziały, że jest to znak prawdziwej miłości. W tamtych bowiem czasach samotna kobieta zdana była wyłącznie na odruchy miłosierdzia innych. Sama nie miała nic do powiedzenia, a i obrony dla siebie nie miała. Towarzystwo drugiej, młodej kobiety dawało przynajmniej nadzieję, że ta kiedyś znajdzie drugiego męża i uzyska wsparcie - nie tylko dla siebie, ale może i dla owej nieszczęsnej teściowej, wdowy. Skąd ona to miała? Skąd w niej to poczucie obowiązku do kobiety, która różniła się od niej pochodzeniem, wiekiem, wiarą? Kiedyś weszła do rodziny i na poważnie traktować zaczęła swą teściową jak matkę, a matki się nie porzuca. Możliwe, że po prostu z natury była dobrą kobietą. Możliwe jednak, że swą dobroć uszlachetniła atmosferą domu, w którym się znalazła. Tak czy owak - dla biednej Noemi stała się ona aniołem. Warto być dobrym.
| |
