Gotowość na cud | 2025-08-26 |
Dzisiejsza Ewangelia kojarzy się nieodmiennie z Jasną Górą i to z tego powodu, że tam najczęściej można ją usłyszeć. Zresztą, nic dziwnego, bo dokumentuje ona moc oddziaływania Matki na Syna i tłumaczy po części ogrom cudów zapisanych w jasnogórskich księgach i mnogość łask po cichu wywożonych sprzed tronu naszej Pani. Jak ukazuje to wspomniana Ewangelia? Po pierwsze zwraca uwagę na to, że na opisywanym weselu po prostu była Matka Jezusa. Z drugiego zdania dowiadujemy się dopiero, że zaproszono również Jezusa i Jego uczniów. Wynika stąd, że Pan Jezus znalazł się tam poniekąd dzięki swej Matce. Widocznie nie był On jeszcze szeroko znany, choć posiadanie uczniów mówi o rozpoczętej już działalności nauczycielskiej. Cuda się dopiero zaczną - jak się okazuje... Z przedstawionego tekstu wynika, że inicjatorką ich stała się właśnie Maryja. Nie jakoby cokolwiek narzucała swojemu Synowi, a zaledwie zasugerowała. Nie niepokoił Jej brak wina jako takiego, ale opinia jaką będą musieli dźwigać przez całe życie, wynikająca właśnie z owego feleru. Z natury rzeczy nie mogła mieć Maryja więcej miłości w sercu niż Jej Syn - ostatecznie to On wciąż jest Bogiem - Miłością. Dlatego była pewna, że zareaguje zgodnie z Jej oczekiwaniami. Stąd polecenie wydane sługom weselnym: zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Ci zaś wywiązali się z tego zadania w sposób najdoskonalszy z możliwych napełniając stągwie je aż po brzegi. W tym właśnie tkwi sekret wielu cudów: szukając wsparcia Najświętszej Matki, wykonywać wszystko, co jest wolą naszego Pana i to w sposób możliwie najlepszy.
| |
