Niniwici oskarżą? | 2026-02-25 |
Tak włąśnie mówi Pan Jezus - więc chyba nie ma o czy dyskutować... Ale dlaczego mieliby oskarżać? Przykład Jonasza przywołał Chrystus Pan nieprzypadkowo. To prorok (wbrew sobie) skuteczny, ale bardzo oporny. Zupełnie nie rozumiał swego Boga: dlaczego w ogóle Niniwa, pogańskie miasto miałoby zostać ocalone? Skoro zgrzeszyli, to należy im się kara. I tyle. Pamiętamy jego próby ucieczki przed wolą Najwyższego, a jednak postawił go Pan na obcej ziemi z - według niego - skazanym na porażkę posłannictwem. A mimo to, przy braku zaangażowania ze strony proroka (bo ograniczył się zaledwie do wygłaszania - jak byśmy to dziś powiedzieli - w pętli przerażającego komunikatu o zburzeniu Niniwy, które niebawem ma nastąpić), nie zawarł on nawet w swoim przekazie propozycji podjęcia pokuty - Jonasz pewnie tego nie zakładał, sami mieszkańcy tego miasta oblekli się w wory, podjęli surowy post i żarliwie wołali do Boga, którego przecież... nie znali. I odwrócili się od swego złego postępowania. Idealny przykład dla Chrystusa Pana. Oto tamci, poganie, nie znający tego Boga, który akurat was sobie wybrał, jedynie z motywu przerażenia podjęli post nawrócenia. A was przecież powinno być stać na więcej: winniście czuć na sobie zobowiązanie miłości. To najwłaściwszy motyw podejmowania poprawy życia. Czym innym jest pokorne kulenie się ze strachu, a czym innym ronienie łez z powodu zranienia osoby ukochanej - w tym wypadku Boga - kiedy odczuwa się dokładnie, że się Go zawiodło. Znak Jonasza, o którym mówi Pan Jezus, nie jest więc kolejnym pokazem siły wobec tego plemienia, ale wyraźną projekcją miłości, która z natury rzeczy domaga się odpowiedzi miłości. | |
