Jaka sprawiedliwość? | 2026-02-27 |
Wyobrażam sobie, jak rozumieli słowa z dzisiejszej Ewangelii bezpośredni słuchacze Pana Jezusa. Niezależnie od tego, czy lubili faryzeuszów i uczonych w Piśmie czy nie, z pewnością można ich było podziwiać za drobiazgowe wypełnianie Prawa. Przeciętny człowiek ledwie odnajdywał się w gąszczu sześćset trzynastu nakazów i zakazów, z których niemal każdy miał swoje podpunkty i gwiazdki, a tamci przecież żyli zgodnie z nimi! Czyżby to stawiał Pan Jezus za wzór? Wystarczy sobie przypomnieć wielokrotną krytykę, którą kierował w stronę owych prawych, albo przypowieść o faryzeuszu i celniku, gdzie według naszego Pana właśnie celnik, ze względu na swą pokorę i autentyczny żal, zasłużył na usprawiedliwienie - nie zaś faryzeusz. O co więc naprawdę chodziło Chrystusowi? Sprawiedliwość to - według starorzymskiej definicji - ius suum quique (prawo każdego do swego), co można przetłumaczyć jako prawo każdego do tego, co mu się należy. A nie chodzi tu wyłącznie o prawo Boga do tego, co ludzie sobie dla Niego wymyślili. Tu uwzględnić trzeba również bliźniego. Dlatego słyszymy dziś, że nie wolno się gniewać, ubliżać, znieważać. Przecież dla miłości Bóg stworzył człowieka i w tym znaczeniu należy się sprawiedliwość - człowiekowi. Jeśli zadowalać się będziemy wzorcową sprawiedliwością Starego Prawa to... nie wejdziemy do królestwa niebieskiego. | |
