Potęga Bożych znaków | 2026-09-14 |
Plaga jadowitych węży na pustyni nie była przypadkową. Natchniony autor wyraźnie wskazuje, że to kara za szemranie przeciwko Bogu. A przecież wobec Niego należy zachować głęboką pokorę. Jeśli bowiem wiemy, że jest On najmądrzejszy i najpotężniejszy, to pozostaje nam korzystać z okazji i realizować każdy Jego zamiar - dla własnego dobra. Ludzie zapatrzeni w siebie, myślący wyłącznie o własnym interesie prędko wpadają w konflikty, a owocem tych działań jest rozpad i śmierć. Pan Bóg zaś chce dla nas życia i to wiecznego, stąd pragnie nauczyć nas pokory. To jak wprzęganie młodego konia do zaprzęgu. Na początku trudno go okiełznać - nawet nie chce pozwolić nałożyć na siebie uprzęży. Dlatego wprzęgnięty zostaje do pary z innym, starszym, doświadczonym koniem. Zwykle szarpie się, jakby chciał urwać się zaprzęgu. Stopniowo jednak się przyzwyczaja, a widząc troskę swego pana i doświadczając radości z dobrego dzieła, w którym ma swój udział, z czasem okazywać zaczyna zdenerwowanie kiedy nie wyprowadzają go do pociągowej pracy. Na tym polega dobrodziejstwo pokory. Z nami jest pewnie trochę podobnie: dopóki człowiek nie zaufa Bogu i nie zacznie cieszyć się z efektów powstałych na skutek posłuszeństwa Najwyższemu, gotów jest się buntować i uciekać jak najdalej, ale nawet wtedy Pan ma zawsze jakieś wyjście awaryjne. Dla Żydów na pustyni był to miedziany wąż. Nie chce się wierzyć, że wystarczyło tylko spojrzeć na niego, by ocaleć... Ten zaś był jedynie znakiem, mającym budzić wiarę i zaufanie go Boga. Podobnie jak z sakramentami - są one znakami: woda dla chrztu, olej przy bierzmowaniu, odrobina chleba dla Komunii św... Cała zaś ich moc zawarta jest w wierze. Pokorna ufność złożona w Bogu wyzwala nawet z drobiazgu materii nieopisaną moc. W tym właśnie wyraża się potęga Bożych znaków. Również (a może zwłaszcza) znaku krzyża - narzędzia odkupienia. | |
