Nie mogli dopchać się do Niego... | 2026-09-22 |
... chociaż bardzo chcieli. A nie mogli z powodu tłumu. Ale żeby tak nie mieć względu na godność i pragnienie serca Matki? Tylko jedną taką sytuację możemy sobie wyobrazić, gdy mianowicie z jakiegoś powodu wybucha panika w tłumie, a wtedy już gasną wszelkie ludzkie i humanitarne odczucia. Jeśli ktoś w takiej sytuacji zdoła jeszcze je zachować, zostanie stratowany wraz dziećmi i starcami, które pragnie ochronić. Tu jednak nie ma mowy o jakimkolwiek zagrożeniu, powodzie do paniki, by można było usprawiedliwić tak bezmyślne stężenie tłumu, aby nawet Matki nie dopuścić do Syna. Mało tego! Syn zdaje się usprawiedliwiać powstałą sytuację... Z jednej strony należałoby się cieszyć z tak powszechnego pragnienia bliskości Boga, z drugiej zaś uświadamia to nam, że i nasze, nawet najszczersze pragnienia spotkania się z Nim, napotykać będą różne przeszkody. Najczęściej zaś spotykaną będzie prawdopodobnie nadmierne zainteresowanie się światem. Miał rację Pan Jezus gdy w przypowieści o siewcy wskazywał na ziarno wzrastające pośród cierni. To one wybujały, zagłuszyły je i nie pozwoliły wzrastać... Czy troski doczesne albo wręcz puste zainteresowanie sprawami mało istotnymi bądź wręcz nieistotnymi, powoduje odciąganie naszej uwagi od najważniejszego i powolne zamieranie.
| |
