Nie siadać na laurach! | 2026-09-27 |
Przyjście na świat dziecka rozpala emocje nie tylko jego rodziców, ale też dziadków i wszystkich znajomych. Powstają pytania o jego przyszłość: kimże będzie to dziecię? Nie powinno ono spełniać oczekiwań rodziców czy realizować ich niespełnionych ambicji. Jedyny i najlepszy plan na życie jest w ręku Boga i nie powstał on z potrzeby chwili, ale jest dokładnie wykreślony - wieki temu! Należy więc zaprzyjaźnić się z Najwyższym jak to tylko możliwe i powoli odkrywać własny przepis na sukces. Mówimy tu o finiszu, a tymczasem nikt się mistrzem nie urodził i należy uczyć się wszystkiego po kolei - poczynając od zwykłej, edukacji podstawowej, poprzez jej wyższe etapy, a potem ciągłe kursy i szkolenia. Dlaczego miałoby być inaczej z naszym duchowym dorastaniem. Bywa przecież, że ktoś pełnił służbę ministrancką, formował się w Oazie, KSM-e czy jakimś franciszkańskim ruchu, a potem... znalazł się w więzieniu. Jakiś dobrze zapowiadający się uczeń, z łatwością osiągający najlepsze wyniki, zdobywający laury na kolejnych olimpiadach, ostatecznie zadowala się jakąś podrzędną pracą. Bo? Coś w życiu zaprzepaścił, zmarnował talenty, sprzeniewierzył się powołaniu... Czy Pan Bóg nie upomni się o swoje? O ileż cenniejszy (nie tylko dla Niego) jest ktoś, kto pozbawiony podobnych dobrodziejstw na starcie, własną pracą, nieustępliwością, pokorą i cierpliwością, powoli zdążał do tego, co innym przychodziło z łatwością. Kogo będzie bardziej cenił Ten, który każdego gotów jest wspierać, byle efekty były zadowalające? W taki właśnie sposób chce do nas przemówić dzisiaj Pan Bóg: nieważne jaki miałeś start w rodzinie, nie liczy się to, jak zapowiadałeś się na początku twojego życia i jakie nadzieje wiązali z tobą inni - ważne jest, abyś w ostatniej chwili swego życia mógł przedstawić owoce dobrych twych uczynków i niezmiennie trwać w bliskości Stwórcy. | |
