Biadania | 2026-08-12 |
Dzisiejsza liturgia Słowa ukazuje nam kolejną wizję Ezechiela dotyczącą miasta zbuntowanego i przewrotnego ludu. Nie ma dla nich ratunku, bo wzgardzili zbyt wieloma nawoływaniami, prośbami i przestrogami. Oczywiście nigdy nie należy uogólniać i dlatego nigdy nie jest tak, by wszyscy sprzeciwiali się Panu Bogu. Ktoś tam zawsze przy Nim pozostanie. Co mogą robić? A chociażby biadać. Czyli co? W biblijnym sensie biadanie to nie tylko narzekanie, użalanie się nad sobą, ale dzielenie swego bólu z Panem Bogiem - czyli pełna żalu i bezsilności choć nie beznadziejna modlitwa. I na owych biadających zwróćmy uwagę. Ci bowiem nie podzielą losu tych, którzy - nawet jeśli na początku nie akceptowali powszechnego zepsucia, to ostatecznie poddali się i dostosowali. Czy można się było zachować inaczej? Zawsze można. Jeśli na nic innego nie ma siły ni pomysłu, trzeba zwrócić się w stronę Siły najpotężniejszej. Tak właśnie uczynili owi biadający. Czy i my dziś nie czujemy się niekiedy bezsilni wobec naporu siły zła i destrukcyjnej mody, przedstawianej jako osiągnięcie współczesności? Przede wszystkim nie wolno nam się poddać ni dostosować. Jeśli zaś brakuje sił lub pomysłów na przywrócenie właściwego porządku rzeczy, to przynajmniej ponarzekajmy przed Panem Bogiem i usilnie błagajmy o Jego interwencję.
| |
